czwartek, 25 grudnia 2014

wtorek, 9 grudnia 2014

42. A teraz Marianna


Najpierw Maja... A teraz Marianka wyjeżdża... Marianna, wyrozumiała wielkoduszna lala, jak ją nazywałam, znalazła swój nowy dom. Cieszę się, ale nic na to nie poradzę, że będzie mi jej brakowało. 

Jeśli ktoś nie pamięta historii Marianki, zapraszam do kliknięcia tutaj.  

Nowa przyjaciółka Marianny będzie obchodzić swoje dziewiąte urodziny tuż przed Świętami. Robimy więc wszystko, aby lala zdążyła dotrzeć do dziewczynki na czas. A to już ostatnie zdjęcie Marianny przed jej podróżą " Czy to daleko?" - pyta lala. "Samolotem całkiem blisko. Zdąążysz." - odpowiadam. Marianka uśmiecha się ucieszona. "Zdążysz, na pewno." - powtarzam.

Żegnaj Marianno! Jak napisała Mama dziewczynki, do której jedziesz, będziesz mocno kochana. Czyż może być coś ważniejszego dla małej lali?


Przed podróżą.

*
A na moim stole pojawiła się nowa lalka o imieniu Tosia, która już chciałaby opowiedzieć swoją historię.


Rudowłosa Tosia.

*

Miłego dnia życzę wszystkim zaglądającym tutaj!


poniedziałek, 24 listopada 2014

41. Maya odjeżdża...



To ostatnie zdjęcie Mai jakie zrobiłam przed jej wyjazdem. 
TAK!. 
Maja znalazła swoją nową rodzinę. Wkrótce ją pozna. Jest zadowolona, ale również trochę niespokojna, więc siada na łóżeczku i zaczyna bawić się koszyczkiem Marianki.
Hmmm, chyba dam jej ten koszyczek na drogę. Będzie jej przyjemniej. "Jak myślisz?" - pytam Mariankę. "Tak, tak" - kiwa głową.

Oprócz ubranek, które już wcześniej uszyłam, Maja dostaje nowy wełniany sweterek, kolorowe spodenki i ciepłe botki. "W sam raz na zimę" - mówię i mrugam do Mai. Lalki śmieją się i chichoczą. Po chwili Marianka zauważa. -  "No i urosły Ci włoski Maju. Śliczne masz warkoczyki."

Aż nadszedł moment pakowania, a potem pożegnałyśmy malutką Maję.
Szczęśliwej podróży Maju! Już niedługo poznasz dziewczynkę, która z niecierpliwością czeka na Twój przyjazd.





poniedziałek, 6 października 2014

40. Kiedy pada deszcz


Na kempingu w Basko Polje koło Baska Voda w Chorwacji.

 Teraz,kiedy tak często pada deszcz, z chęcią oglądam wakacyjne zdjęcia...

W tym roku spędziliśmy dwa tygodnie w Chorwacji. Pamiętam, że po dotarciu do Zagrzebia postanowiliśmy jechać jedynką krajową, a nie autostradą. "Tak będzie ciekawiej', mówimy. A więc kierunek na południe: w stronę Makarskiej i Dalmacji.



Wkrótce zaczęliśmy wjeżdżać w góry. Zmienił się krajobraz. Droga zaczęła się wspinać. Była czasami kręta i stroma. Tutaj na zdjęciu widoczne są dwie drogi. Jedna na górze, z której właśnie zjechaliśmy, i druga w dole, na którą niebawem będziemy wjeżdżać. Dużo adrenaliny!






Wijąca się jedynka w górach VELEBIT.
"Ach, co za widoki!" - wykrzykiwaliśmy zachwyceni.



Powoli zostawiamy za sobą góry.
I wtedy gubimy się, i... wjeżdżamy na autostradę, którą chcieliśmy ominąć. Jesteśmy zadowoleni, bo jedzie się łatwiej. Szybko dojeżdżamy do Basko Polje, które jest naszym celem.


Basko Polje. Fragment jednej z wielu plaż. W tle góry BIOKOVO.
















Ogród Botaniczny Kotisina w górach Biokovo.
Leży nad Makarską na wysokości około 500 m npm, w odległości około 8 km od naszego kempingu. Jest tak blisko, że musimy tam pójść.








Widać wyspę Hvar i półwysep Peljesac. Zdjęcie zrobiłam z wnętrza ruin twierdzy, znajdującej się w Ogrodzie Kotisina.









Urokliwy kościółek w otoczeniu starych drzew. Jak pejzaż z obrazu.










Trochę dalej na zachód od Baski Vody w kierunku na Split znajduje się kanion rzeki Cetiny. Na zdjęciu widać przełom rzeki.




Te fiołki rosły na dziko nad Cetiną.











Przy wejściu na główną plażę Zlatni Rat w miejscowości Bol na wyspie Brac.










Widok na morze z plaży Zlatni Rat. W niedużej odległości wyspa Hvar.











Jeszcze tylko Split z pałacem Dioklecjana.











Starówka w Trogirze. Widok z wieży dzwonnicy.









i ruiny starożytnego miasta Salony niedaleko Splitu.








W drodze powrotnej wybieramy szybką trasę autostradą. Ponownie podziwiamy góry VELEBIT.











*

Pogoda była zmienna. Przeżyliśmy kilka gwałtownych burz, ale po deszczu czy burzy natychmiast robiło się ciepło. Sympatyczni ludzie, słońce, morze, piękne krajobrazy i widoki. Tak minęły wakacje.

Dziękuję za odwiedziny.



piątek, 22 sierpnia 2014

39. Maja chce się bawić



Maja powstała z inspiracji szmacianą lalką waldorfską.
Ma 34 cm wzrostu. Jest w całości wykonana z naturalnych materiałów wysokiej jakości: certyfikowanej szwajcarskiej tkaniny bawełnianej do produkcji zabawek, naturalnego runa owczego, ręcznie wyhaftowanej buzi i moherowych włosów ze specjalnego certyfikowanego moheru do wyrobu naturalnych zabawek.




Jej ubranka są wykonane z naturalnych, dobrych jakościowo materiałów. Niebieska sukieneczka jest bawełniana, dekolt wykończony kolorową taśmą, rękawki  są podszyte białą tasiemką w ząbki. Jest łatwa do założenia, gdyż jest rozcięta z tyłu i zapinana na zatrzaski, jest też ozdobiona guziczkami. Maja ma małe bawelniane majteczki wykończone gumką. Jej białe luźne spodenki w zielone listki są wykończone białą tasiemką w ząbki i ozdobione dodatkowo guziczkami, w pasie mają luźną gumkę. Buciki są zrobione na drutach z delikatnego moheru wg wzoru little jenny wren. Z tego samego moheru jest wykonana opaska do włosów.
















Więcej zdjęć Mai w mojej galerii tutaj.

Maja czeka na swoją nową rodzinę.

Jeśłi ktoś chciałby stworzyć dom dla Mai, zapraszam do mojego sklepiku na Etsy lub proszę o maila na adres:

kbm.1507[at]gmail.com



Maja jest odpowiednia dla dziecka 3-letniego lub starszego.
Jest bardzo ciekawa, jaki będzie jej dom.



środa, 20 sierpnia 2014

38. MAJA - nowa lalka w stylu waldorfskim


Dzisiaj chciałabym przedstawić Maję - moją nową lalkę.



Maja jest miłą delikatną lalką-dziewczynką. Mierzy około 34 cm wzrostu. Ma jasną karnację skóry, niebieskie oczy, jasne usta oraz różowe policzki. Rysy Mai wyhaftowałam, a policzki pokolorowałam woskową kredką. Włosy wykonałam z delikatnego białego moheru na szydełku, wyczesując na koniec śmieszne kucyki. Od czasu do czasu włoski Mai mogą być delikatnie wyczesane grzebieniem z rzadkimi zębami.


Maja bardzo lubi się bawić...,















... ale czasami obraża się i wtedy nie chce z nikim rozmawiać. Na szczęście trwa to krótko,

No Maju, nie złość się!

bo Maja szybko zapomina, że coś jej się nie podobało i znowu wraca jej dobry humor...

Ubrana jest w niebieską sukienkę, jasne spodenki, majteczki i fioletowo-melanżowe buciki. Zabawne kitki związałam białą tasiemką. Na specjalne okazje Maja upina na włosach fioletową opaskę z dwoma kwiatkami.


Praca nad Mają dawała mi dużo przyjemności, zwłaszcza kiedy dopracowywałam szczegóły i detale lalki oraz jej ubranek.




No cóż, obie czujemy, że zbliża się czas, kiedy Maja zacznie szukać własnego domu.


Miłego dnia!



wtorek, 24 czerwca 2014

37. Czekając na przeprawę promową do Swinoujścia


Nad czym będę teraz pracować? Jeszcze nie zdecydowałam. Na razie uprzątnęłam mój stół. To zdumiewające jak szybko może na nim zapanować bałagan... No więc, zrobiłam porządek.

A w niedzielę pojechaliśmy w stronę Świnoujścia. Po 15 minutach czekania w kolejce samochodów na przeprawę promową w Karsiborze zrezygnowani zawróciliśmy. I wtedy przypomniało nam się, że w okolicy jest jakiś rezerwat. Wkrótce przekonaliśmy się, że dobrze zrobiliśmy.

Para łabędzi, która jak się okazało miała dwa młode łabądki.
Rezerwat nazywa się Karsiborska Kępa "Ostoja Ptaków" i jest położony w obszarze delty wstecznej Świny. Krajobraz jest bardzo urozmaicony z ponad 40 wyspami i Świną meandrującą pomiędzy nimi. Czasami widać kursujący tutaj stateczek.


Sam rezerwat to rozległe, otwarte łąki i pastwiska. Dookoła widać było pola falujących traw i słyszeliśmy odglosy ptaków.







Na łąkach pasły się konie i krowy, których obecność chroni łąki przed zarastaniem. Konie spodobały nam się od razu. Natomiast z krowami mieliśmy przygodę. Zauważyliśmy je w dużym oddaleniu od nas i zaczęliśmy powoli iść w ich kierunku przystając co chwila. Nagle zobaczyliśmy je całkiem blisko. Przesuwały się w naszą stronę, niektóre z nich biegły, a co gorsza były na tej samej ścieżce. Widocznie przeszły pod drutami, którymi są ogrodzone pastwiska... Szybko wycofaliśmy się na bezpieczną odległość, a krowy... po chwili odeszły w stronę rzeki.

Koniki polskie o pięknej szarej (myszatej) maści.
A tutaj widać konie okolicznych rolników, wypasane na łąkach w okresie od wiosny do jesieni. 
W pobliskiej wsi znajdował się zabytkowy kościółek gotycki z XV wieku  o ciekawej historii.


Wokół kwitnące trawy.

Żmijowiec zwyczajny






Czapla, a może żuraw? Nie wiem.

Ścieżka, na której spotkaliśmy krowy.
Spędziliśmy przyjemne popołudnie. W drodze powrotnej już planowałam kolejny przyjazd na kępę. Jeśli będziecie w tej okolicy koniecznie odwiedźcie Karsibór.


Dziękuję za odwiedziny.
Miłego popołudnia.



sobota, 14 czerwca 2014

36. Jaka jest Marianka?


W moim butiku na Etsy znajdziecie Mariankę. Ma 42 cm wzrostu i  jest sympatyczną lalką-dziewczynką w stylu waldorfskim. To prawdziwa lalka z duszą.
Marianna czeka na spotkanie z nową mamą. Czeka z niecierpliwością, aby razem z nią przeżywać swoje nowe lalkowe przygody.

Różowa kokarda podkreśla chwilę.

Jaka jest Marianna? Delikatna i miła. Lubi być przytulana i bawić się. Będzie niezastąpioną towarzyszką zabaw dla 4-letniej lub starszej dziewczynki.

Więcej historyjek i zdjęć Marianki znajdziecie we wcześniejszych postach - o początkach naszej znajomości, o jej charakterze, o sukieneczce i o tym skąd się wzięła.

A teraz "Metryczka Marianki" czyli kilka słów na temat wykonania lalki i jej ubranek:

Lalka Marianka powstała z inspiracji lalką waldorfską.

Jest wykonana ze specjalnej tkaniny bawelnianej do produkcji zabawek (produkt szwajcarski, certyfikat Oko-Tex). Jest solidnie wypchana naturalnym runem owczym, tak aby wytrzymała dziecięce zabawy. Rysy twarzy są bardzo uproszczone. Oczy i usta są wyhaftowane kolorową muliną. Na twarzy Marianki widoczny jest czubek noska i kilka wyhaftowanych piegów. Głowa, w miejscu gdzie są wszywane włosy, została wcześniej cała zahaftowana wełną w kolorze włosów. Na włoski Marianki wybrałam kilka rodzajów wełny różnej grubości (boucle, moher, wełna) w kilku odcieniach brązu oraz dodałam pojedyncze pasma w kolorze ciemnoczerwonym, granatowym, fioletowym i czarnym. Włosy zostały przyszyte do głowy pasmo po paśmie, dzięki czemu mocno się trzymają. Włosy są dosyć długie i gęste. Fryzurkę można zmieniać, upinać i wiązać przy pomocy palców. W ten sam sposób, używając paluszków, czeszemy je i układamy. Nie należy używać grzebienia. Buzia Marianki jest pokolorowana czerwoną kredką z wosku pszczelego. Ma rumieńce i zaczerwieniony nosek.


Zestaw ubranek to: 
2 pary majteczek, kolorowa długa sukieneczka, halka (właściwie sukieneczka letnia), sweterek, spodenki, buciki, czapeczka (kapturek wiązany), szal/wdzianko wiązany na krzyż z tyłu, opaska do wiązania włosów, dwie wstążki do włosków, kokarda.
Marianka ma również koszulkę nocną.

Cała lalka i wszystkie jej ubranka są wykonane z materiałów naturalnych: majteczki, sukienka, haleczka, bluzka, spodenki i koszulka są uszyte z bawełny; sweter, szal, kapturek, buciki i skarpetki a także opaska i kokardki do wlsów są zrobione z wełny.

Marianka jest lalką odpowiednią dla dziewczynek 4-letnich lub starszych.

Więcej informacji jak opiekować się Marianką znajduje się w zakładce "Jak dbać o lalkę waldorfską".



Jeśli ktoś jest zainteresowany stworzeniem domu dla Marianki, 
zapraszam do mojego sklepiku na Etsy lub proszę o kontakt mailowy na adres kbm.1507(at)gmail.com .



niedziela, 8 czerwca 2014

35. Małe leśne jezioro




Przypuszczałam, że ten pomysł Marianki miał związek z jakąś historyjką. Jedną z wielu, jakie lubiła mi opowiadać na wieczornym spacerze nad morzem. Najczęściej wspinałyśmy się na wzgórze. A kiedy dochodziłyśmy do drewnianych schodów i siadała na poręczy,
przyglądała się morzu, które lśniło przed nami w dole. Tak. Marianka lubiła morze. Ale nie tylko morze, o czym przekonałam się już wkrótce.


**





Zatrzymałam się wtedy na parkingu leśnym. Tuż obok było jeziorko, które natychmiast zainteresowało Mariankę. Pobiegła na drewniany pomost i zaczęła się rozglądać. Było to urokliwe leśne oczko wodne.




Błękitne obłoki odbijały się w wodzie na przemian z drzewami rosnącymi na brzegu. 
To wszystko wyglądało tak, jakby nagle świat stanął do góry nogami. 



Wydawało mi się, że już kiedyś tutaj byłam. Ale nie... To jezioro z całym otoczeniem było tylko bardzo podobne do innego miejsca z leśnym jeziorkiem. Stąd to wrażenie... To tam spotkałam Mariankę. Zaraz, jak to było...? Ach, tak...  Pamiętam tamten dzień. Coś dziwnego zaczęło się wtedy dziać się z moim plecakiem. Pamiętam, że odwróciłam głowę  i zobaczyłam wystające z niego nóżki i rączki. Zaraz potem z mojego plecaka wydostała się lalka. To była Marianka...


A teraz Marianna siedziała na końcu kładki i przyglądała się odbiciom w wodzie. 
Naraz zauważyła starą pajęczynę. Usadowiła się naprzeciwko niej, oparła o słupek znajdujący się z boku pomostu i nóżką zaczęła lekko potrącać falującą na wietrze pajęczynę. Oj, uważaj bo wpadniesz do wody.


Uśmiechnęła się do mnie porozumiewawczo - "Pamiętasz?" Skinęłam głową. 
I po chwili zapytałam - "A skąd Ty się właściwie wzięłaś w moim plecaku?"
"Z bajki. Przyszłam z bajki." - usłyszałam jej miły głosik.
"Dlatego prosiłam Cię o długą sukienkę. W bajkach dziewczynki często noszą takie właśnie sukienki."  Popatrzyłam na nią, a wtedy Marianka, słowo daje, mrugnęła do mnie oczkiem.


Po chwili zbiegła z pomostu i zaczęła oglądać rosnące na brzegu niezapominajki. 
Tak, musiałam przyznać, to był jej świat. 
Pasowała do niego tak jak rosnące wokół niezapominajki i woda, w której przeglądało się niebo.



Popołudnie mijało szybko. 
Spacerowałyśmy, słuchałyśmy, patrzyłyśmy i rozmawiałyśmy.


***

Dziękuję za wizytę. 
Miłego wieczoru w tę piękną niedzielę.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...