Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 listopada 2015

51. "Szafa Amelki" czyli spóźniony Dzień 5 "Wspólnego szycia lalek" w projekcie "Puppenmitmacherei"


Wczoraj rano spadł pierwszy śnieg. Bardzo szybko stopniał, ale widać, że zima jest coraz bliżej.

Tym bardziej cieszę się, że moja lalka ma już ubranka.


Nie tylko ma ubranka, ma także imię. Mogłabym powiedzieć "W końcu!", bo właściwie nie lubię opowiadać o swoich lalkach bezimiennie. Najczęściej kiedy szyję lalkę, imię pojawia się wraz z nią. 

W tym przypadku jednak było trochę inaczej, ponieważ bardziej koncentrowałam się na
wykonaniu, na technice, na przeglądaniu innych blogów z projektu. Jednak momentami zastanawiałam się nad imieniem lalki, która przybierała coraz bardziej realne kształty i wręcz domagała się czegoś więcej niż tylko mówienia o niej "Lalka" czy "Lala"...


Nazwałam ją Amelka. Będę teraz potrzebowała czasu aby ją poznać.
Zauważyłam, na przykład, że Amelia lubi kolor czerwony, no może jeszcze żółty. Spodobał mi się jej wybór, zwłaszcza ten żółty kolor, który kojarzy się z letnim słońcem.



Czy też uważacie, że Amelka wyglądem przypomina małą dziewczynkę?
Postanowiłam uszyć ubranka, które zaakcentują tę jej dziecinność.


A więc uszyłam mocno przymarszczoną sukieneczkę z bawełny w jej ulubionej czerwieni. 
Na drutach zrobiłam ciepłe buciki z wełny w odcieniu brązoworudym, a po namyśle uszyłam jeszcze skarpetki z jerseyu w kolorze słońca. Po ich założeniu Amelka wyglądała na wesołą i zadowoloną lalę. 

Znalazłam trochę czerwonej wełny, z której wyszedł sweterek, a z jasnej alpaki zrobiłam czepeczek i duży szal. Przyda się kiedy nadejdzie prawdziwa zima.






Czasami Amelka siada na książce i przygląda się obrazkom, zwłaszcza tym, na których widać narysowane dzieci. Chętnie by się z nimi bawiła.

A tutaj ogląda "Słoneczne jajo" Elsy Beskow. 



Wkrótce kończy się nasz projekt. 
Jestem bardzo ciekawa co się stanie z Amelką Co będzie robić?

Zapraszam na ostatnie w projekcie spotkanie w grudniu.


Do zobaczenia.   Życzę miłego dnia. 




Tutaj znajduje się link do naszej sieci. (Na końcu posta.)

Więcej informacji o projekcie można znaleźć tutaj.


środa, 7 października 2015

50. "Wspólne szycie lalek" czyli "Puppenmitmacherei" - Spotkanie trzecie i czwarte

Drogie czytelniczki,

Bardzo się cieszę, że po dłuższej przerwie wracam do internetowego projektu "Wspólne szycie lalek".

We wrześniu byłam na wakacjach, ale przed wyjazdem czekało na mnie mnóstwo spraw do załatwienia i nie zdążyłam uszyć lalki, chociaż obiecałam, że będzie gotowa na nasze wrześniowe spotkanie...  




A teraz już zapraszam na kolejne etapy "WspólnegoSzyciaLalek" w projekcie "Puppenmitmacherei" zorganizowanym przez Mariengold i Naturkinder. (Więcej o projekcie przeczytacie tutaj.) Dzisiaj Dzień 3 i 4 - Konstrukcja głowy i wypchanie ciała lalki, ustalenie wyglądu lalki, zwłaszcza jej twarzy; wykonanie rysów twarzy, zrobienie włosów lalki - czyli połączenie wszystkich elementów w całość i ostateczne zszycie lalki.

Moja lalka jest prostą niedużą lalką w stylu waldorfskim.  Najważniejsza w lalce waldorfskiej  jest główka lalki przypominająca charakterystyczny łagodny kształt głowy ludzkiej. Uzyskuje się ją poprzez zwijanie pasm runa owczego w kulę w dłoni dopasowując do kształu wnętrza dłoni. Główkę rzeźbimy nitką, a często również igłą do filcowania. 
Pisze o tym wiele lalkarek na swoich blogach. Ja chciałabym zwrocić uwagę na opis konstrukcji lalki waldorfskiej przez Fig&Me i  refleksje Kukalki, która z kolei zwraca uwagę na medytacyjny charakter tej czynności.

Na zdjęciach poniżej moja lala zaczyna powoli nabierać kształtów.










Mając ukształtowaną główkę lali zaczęłam się jej przyglądać i zastanawiać jak będzie wyglądać jej buzia. Jak widać zrobiłam jej wcześniej mały nosek, prawie go nie widać, ale jednak jest, co widać z profilu. Rysy twarzy wyhaftowałam muliną, niebieskie oczy i różowe usta będą dobrze współgrały z jasnym odcieniem skóry. Materiał na ciało lalki miałam jeszcze zakupiony u Agnieszki (z Lalindy). Chociaż właściwie lubię ciemniejsze odcienie, zrobiłam bardzo jasne wlosy z moheru DollyMo, tzw. Brushable Mohair. Peruczkę wykonałam szydełkiem 2,5 mm wg techniki Juliane (Froken Skicklig). Włoski są delikatne, miękkie w dotyku i przypominają włosy małego dziecka. Kiedy peruczka była gotowa przyszyłam ją bardzo dokładnie do głowy.

Wypchałam kończyny (nogi i ręce) i częściowo tułów, i przeszłam do następnego etapu, do zszycia głowy z ciałem i przyszycia rąk. Wyszyłam też dołeczki w miejscach gdzie są kolanka i łokcie. Na koniec ożywiłam lalę kolorując policzki kredką z wosku pszczelego. Dodałam też koloru na kolanach i łokciach lalki, co wygląda jakby troszeczkę je otarła bawiąc się w ogrodzie. O tym że lubi przebywać na dworze świadczy również jej nosek. Zauważyłyście? Jest zaróżowiony, jakby lekko zmarznięty. 




A może lalka zmarzła, bo jest jej zimno bez ubranek? Bardzo możliwe. Muszę ją ubrać jak najszybciej. Na razie załóżmy cokolwiek - bucik, skarpetkę i owinę ją w kocyk. Oo, tak jest cieplej, czyż nie?

"Tak, jest mi cieplej, dziękuję." - usłyszalam.







Do zobaczenia w przyszłym miesiącu kiedy spotkamy się przy szyciu ubranek.


Ciekawa jestem co słychać na innych blogach w naszej sieci.
Link znajduje się tutaj.



poniedziałek, 24 listopada 2014

41. Maya odjeżdża...



To ostatnie zdjęcie Mai jakie zrobiłam przed jej wyjazdem. 
TAK!. 
Maja znalazła swoją nową rodzinę. Wkrótce ją pozna. Jest zadowolona, ale również trochę niespokojna, więc siada na łóżeczku i zaczyna bawić się koszyczkiem Marianki.
Hmmm, chyba dam jej ten koszyczek na drogę. Będzie jej przyjemniej. "Jak myślisz?" - pytam Mariankę. "Tak, tak" - kiwa głową.

Oprócz ubranek, które już wcześniej uszyłam, Maja dostaje nowy wełniany sweterek, kolorowe spodenki i ciepłe botki. "W sam raz na zimę" - mówię i mrugam do Mai. Lalki śmieją się i chichoczą. Po chwili Marianka zauważa. -  "No i urosły Ci włoski Maju. Śliczne masz warkoczyki."

Aż nadszedł moment pakowania, a potem pożegnałyśmy malutką Maję.
Szczęśliwej podróży Maju! Już niedługo poznasz dziewczynkę, która z niecierpliwością czeka na Twój przyjazd.





wtorek, 26 listopada 2013

19. Kapturek i buciki. Początek historii


"No i jak Zosiu? Co u ciebie słychać? No, wszystko dobrze." I dalej już tylko słuchałam, co się wydarzyło rano, wieczorem i w nocy. Takie i podobne rozmowy odbywaly się codziennie między nami od czasu, gdy przyszła do nas Zosia. Przyszła, to może nie to słowo. Zosia pojawiła się nagle. Na moje pytanie, jak się do nas dostała i skąd się wzięła, uśmiechała się tajemniczo. Pewnego dnia jednak....

















poprosiła mnie, abym zrobilła jej zielony kapturek i czerwone buciki, bo chciałaby wyglądać tak jak krasnoludek, z którym razem odbyła podróż do mnie. Nadstawiłam ucha. "A co się z nim stało?" - zapytałam. Krasnal wskoczył do białego domku, a ona wybrała moje okno. Mówiąc to, Zosia usadowiła się w miejscu, gdzie swieciło słońce i przeciagnęła się. Hmmm, bardzo ciekawe. Ucieszyłam się, ale nic nie powiedziałam, i wtedy Zosia zasnęła. "Czy mam jakieś czerwone i zielone włóczki?" - zastanawiałam się. Przygoda z Zosią zaczynała mnie coraz bardziej wciągać.


Po jakimś czasie czapeczka i buciki były gotowe, ale lala dalej spała. Wkrótce obudziła się, i wtedy zobaczyła gotową czapeczkę, którą natychmiast włożyła na główkę. Podobała jej się. Mnie również.


"Ale co to? Są i buciki czerwone. Właśnie takie..." Buciki szybko powędrowały na nóżki.





Zosia z zachwytem patrzyla na nie. Po chwili zaniepokojona wyjrzała przez okno, czy przypadkiem nie wydarzyło się coś ciekawego  na dworze wtedy, kiedy ona oglądała buciki. Było jednak cicho, zerknęła w moją stronę.
Czułam, że chce mi coś powiedzieć. Czekałam...


Dziękuję wszystkim, którzy tutaj zaglądną. 
Zapraszam do odwiedzin ponownie.




sobota, 16 listopada 2013

18. Zosia?


O Zosi myślałam już wtedy, gdy po powrocie z urlopu porządkowałam wrażenia związane z wakacjami ... Pewnego dnia siedząc przy komputerze i oglądając zdjęcia, zauważyłam małe "coś" na stole, wpatrujące się mocno to we mnie, to w monitor.

Zosia. Pierwsze wyobrażenie.
Zosia - pomyślałam. Tak, tak będzie wyglądała... Zosia, koniecznie Zosia,... żywa, mądra dziewczynka. Brązowo-rude niezbyt długie włosy i... zielonkawe oczy. Oczy - tak... intensywnie zielone. Głęboko zaglądają rozmówcy w jego oczy, jakby chciały go prześwietlić. Ciekawe o czym może myśleć taka mała istotka? - zastanawiałam się przez chwilę. Ale tylko przez chwilę, bo nagle usłyszałam niezbyt głośne: - Co robisz?  Coś oglądasz, tak?

Zosia. (Po przyjrzeniu się z bliska widzę, że trzeba poprawić
jedno oczko. Powinny być jednakowe.)
Oo, tak... oglądam zdjęcia. Czy wiesz, co to są zdjęcia?
Zosia, bo to właśnie była ona, potakuje główką energicznie.

Jaszczurka. Kamenjak na Istrii, Chorwacja.

Ooch! Jaszczurka. Skąd masz to zdjęcie? - wypytuje.
Zrobiłam je. To zdjęcie z wakacji. 
Zielona jaszczurka, Nigdy takiej nie widziałam. Jest ładna i taka... szybka. - dodaje Zosia.
Mhm, jest bardzo zwinna... A ty, Zosiu, jak widzę, jesteś bardzo spostrzegawcza... Zielony to chyba twój ulubiony kolor.
No, może tak...  - odpowiada po chwili Zosia.



Już wiem, jaka będzie Zosia. Będę ją teraz szyła, tworzyła, poprawiała. Mam nadzieję, że będzie gotowa wkrótce. Tym bardziej, że sama Zosia obiecała pomoc.



Dziękuję za odwiedziny. Zapraszam do zaglądnięcia do nas ponownie.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...